Rozmiary
Rozmiar podany zazwyczaj na metce przy ubraniu ma służyć pomocą, jednak często budzi raczej konfuzję. Wszystko przez to, że w każdym kraju mogą być stosowane różne rodzaje wymiarowania, niektóre liczbowe, inne słowne. Do tego ten sam rozmiar ubrania może być zupełnie różny między krajami, np. Polską i Wielką Brytanią. Ale nawet w tym samym kraju można się spotkać z różnymi rozmiarami. W jednym sklepie XS będzie w stanie nałożyć na siebie jedynie mała dziewczynka, w innym zmieści się w niego osoba na co dzień preferująca rozmiar M. Wiele osób nie potrafi zapamiętać, który rozmiar odpowiada jakiej sylwetce, zwłaszcza mężczyźni, którzy uważają, że L powinna być mniejsza niż S, w końcu w alfabecie znajduje się bliżej. Jednak większość panów nie zna nawet własnego rozmiaru, a na zakupy wybiera się po prostu z kobietą, na której głowie spoczywa odnalezienie odpowiedniego pod względem długości i szerokości stroju, który do tego będzie dobrze wyglądał i leżał, a przy tym mało kosztował. Większość mężczyzn czuje się zagubiona w sklepowej rzeczywistości. Warto dodać, że różnią się również systemy metryczne – w Wielkiej Brytanii uznaje się cale, zaś na reszcie kontynentu centymetry. Stąd też różnice w oznakowaniu. Można ze spokojem przyjąć, że polski rozmiar 34 odpowiada angielskiej 6, 36 to 8, 38 to 10 i tak dalej. Patrząc na metkę, warto zwrócić uwagę na kraj produkcji. Ubrania francuskie i włoskie mają zaniżone rozmiary – patrząc oczywiście z naszej perspektywy (polskie 36 to francuskie 38, 38 to 40 itd., z kolei we Włoszech wygląda to jeszcze drastyczniej – polskie 38 to włoskie 44). Na szczęście Polacy nie muszą obawiać się tytułu najgrubszych ludzi świata: nasza rozmiarówka jest „lepsza” niż niemiecka (38 polskie to 36 niemieckie). Aby oszczędzić sobie czasu spędzonego na przymierzaniu warto znać wcześniej własny rozmiar.